Tu jesteś

Home

Promocje



Umieraj dla mnie Email
Wpisany przez Anna Szałankiewicz   

Wyobraź sobie, że grasz w grę przygodową. Potrzebujesz dużej zręczności, aby pokonywać wrogów, by dojść do ostatniego poziomu. Od jakiegoś czasu masz uczucie, że grafika jest zbyt dobra. Że pomysłowość twórców zaszła za daleko. Że gra jest zbyt realistyczna. I nagle dochodzisz do rundy, w której musisz zmierzyć się z postacią, która kogoś ci przypomina. Dysponujesz ogromną ilością tortur, którymi możesz potraktować przeciwnika. Ale nie chcesz odrywać mu głowy, nie chcesz wyrywać mu serca, nie chcesz wyłupiać oczu, bo postać, z którą masz walczyć jest łudząco podobna do… osoby Twojego syna, który zaginął jakiś czas temu w niewyjaśnionych okolicznościach.

Karen Rose w powieści „Umieraj dla mnie” opisuje historię Sophie Johannsen, wybitnej archeolog, która zmuszona sytuacją życiową, zatrudnia się w starym muzeum, które lata świetności ma już za sobą. Pewnego zwykłego, normalnego dnia, odzywa się do niej bliska znajoma z prośbą o pomoc. Otóż w środku lasu, na polanie, znaleziono zbiorową mogiłę. Nie taką zwykłą… ponieważ większość ciał, które się tam znajdowały, była ustawiona w określonych pozycjach. Dodatkowo ich zwłoki nosiły ślady wcześniejszych, wymyślnych tortur.

Doktor Johannsen pomaga policji i tym samym staje się jednym z głównych celów psychopaty. Jeszcze nie wie, kim jest ta osoba, czy działa w pojedynkę, czy morderców jest wielu, w jaki sposób wybiera swoje ofiary – co mają ze sobą wspólnego. Ciągle szuka odpowiedzi na najważniejsze pytanie: „Po co?”. Dla samej zabawy? Dla urozmaicenia życia? Dla zabicia nudy? Czy może dla poczucia wyższości nad innymi. Nad tymi, których życie jest w jego rękach.

Kiedy udaje się odpowiedzieć na to priorytetowe pytanie, okazuje się, że osoby związane ze sprawą zaczynają znikać i ginąć w niewyjaśnionych okolicznościach. Kto mógłby być na tyle bezduszny, że byłby w stanie zabić ze szczególnym okrucieństwem kilkanaście osób tylko po to, by móc stworzyć realistyczna grę? Sprawę utrudnia to, że z niewiadomych przyczyn, sprawca znajduje się zawsze o krok przed policją.

Powieść Karen Rose została nazwana jedną z najbrutalniejszych powieści pisanych przez kobietę o kobietach. Zgadzam się z tym w pełni. Mimo że nie często mam w rękach książki tego typu, to akurat ta książka wywarła na mnie piorunujące wrażenie.

Polecam osobom, które lubią się bać…

Anna Szałankiewicz

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 12